Postanowiłam pisać bloga. Kosmetycznego rzecz jasna, wszak nie będę toczyć wynurzeń na tematy zawodowe (kto by chciał to czytać), w grę wchodziłby jeszcze blog o książkach ale jest ich od metra w sieci, poza tym jestem dziwnie monotematyczna ostatnio jeśli chodzi o moje preferencje literackie. (Zapewne ma to dużo wspólnego z moimi nowymi, hobbystycznie podjętymi studiami). Prawdziwą moją pasją i namiętnością prawie od zawsze były kosmetyki, maści wszelakiej. I te do pacykowania się (czytaj kolorówka), i pielęgnacyjne do twarzy, ciała, włosów, paznokci - jednym słowem, wszystko. Pielęgnacyjnie zdaje się zaczęłam się ograniczać przez lata ostatnie, ale do kolorowych mazideł zawsze miałam słabość, niestety. Pomyślałam, że może pora na usystematyzowanie wszystkiego - sporo moich recenzji kosmetycznych pałęta się po sieci, po wizażu głównie - ale nie zapominajmy, było to zyliard lat temu, na wizaż nie zaglądam od dawna. Niemniej jednak, czasem z czystej ciekawości chcę sprawdzić odcień podkładu jaki używałam przed laty i przekopywanie się przez tony recenzji do najprzyjemniejszych nie należy. Właśnie wczoraj w środku nocy zmuszona do ww. czynności pomyślałam "może by tak zacząć pisać blog i elegancko wszystko uporządkować?". Tak więc, oto jestem. Nie wiadomo na jak długo starczy mi czasu i energii, podejrzewam, że powrót do pracy w październiku będzie okrutnie bolesny ale mam chytry plan: do współredagowania chcę zaprosić moją siostrę. Czasu ma o wiele więcej niż ja, zna się na wielu rzeczach nawet lepiej, więc kto wie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz