Nie powinnam była kupować filtra o pojemności 30 ml, to nie mogło się dobrze skończyć! Ale były właśnie okrutne upały, miałam już jeden nieudany filtrowy zakup za sobą, moja siostra piała z zachwytu - czysto teoretycznego, powiedzmy od razu - ach ta nowość od Avene, bez parabenów, taki płynny, lekki. Nie jestem aż tak zafiksowana na eko ale lubię kremy ochronne Avene. Próbek oczywiście nie ma nigdzie, więc pomyślałam, cóż, trudno, najwyżej... No i kupiłam. Otóż, faktycznie jest bardzo lekki i wchłania się bardzo dobrze. Jest bardzo wodnisty, mam uraz do takich filtrów bo na ogół mnie lekko podrażniają, ale postanowiłam dać mu szansę. Pomęczyłam się z tydzień i oddałam siostrze. Nie pasuje mi kompletnie ta wodnista ni to emulsja, ni to niewiadomoco - niby się wchłania bardzo dobrze, a mam to samo głupie uczucie co przy płynnych Antheliosach - lepkiej, świecącej się twarzy. Ale zniosłabym, gdyby nie fakt, że jednak ten "reflex słoneczny" lekko mnie podrażnia: po nałożeniu miałam uczucie dyskomfortu, a po dłuższej chwili skóra zaczynała mnie lekko piec (co nigdy nie miało miejsca przy wersji krem/emulsja). Cóż, pora pogodzić się z faktem, że lekkie wodniste filtry są nie dla mnie i wrócić do ciężkich kremów i białych mineralnych potworów. Myślę jednak, że osoby z tłustą cerą mogą być całkiem zadowolone, wchłania się pewnie lepiej niż inne, niekomedogenny, choć kwestia świecenia pozostaje tu kwestią sporną. Duży minus za lekko drażniące działanie.
Kosmetyki, pielęgnacja w szerokim ujęciu. Czysto subiektywne wynurzenia osobiste autorki.
Etykiety
- cera wrażliwa (1)
- do mycia (1)
- eyelinery (1)
- filtry (2)
- korektory (1)
- kremy (1)
- kwasy (1)
- oczyszczanie (1)
- paznokcie (1)
- podkłady (2)
- róże (1)
- szampony (1)
- tusze (1)
- wynurzenia (2)
- włosy (1)
- zakupy (1)
- złuszczanie (1)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filtry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filtry. Pokaż wszystkie posty
środa, 3 sierpnia 2011
Mustela, Creme Protectrice spf 50+ Peau Delicate & Fragile
Czyli krem ochronny dla skóry wrażliwej i delikatnej. Mustela zawsze była marką, która kojarzyła mi się z ciężarnymi i niemowlakami, zatem jako szczęśliwa (jeszcze) bezdzietna nigdy specjalnie się nią nie interesowałam (choć zdaje mi się, że nabyłam raz jakiś krem na rozstępy, odchudzając się intensywnie...). Cóż, zainteresowałam się bliżej na wiosnę, skończyły mi się ulubione filtry Avene i musiałam coś kupić i to szybko. Avene, jak to Avene, poza sezonem ciężko jakoś uchwytna, w aptece nędza filtrowa ogólnie (kto kupuje spf 50+ w lutym/marcu?!). Byłam z Zuzu siostrą, która wypatrzyła Mustelę i mówi: bierz, bierz. Było kilka sztuk, obejrzałyśmy składy - bardzo porządne, tinosorb, tlenek cynku, wit. E, wzięłam ten, który właśnie recenzuję, bo był ponad standardowo większy - całe 75ml miast 50. Moja uczona i biegła w odcyfrowywaniu składów siostra pochwaliła (nie jestem już taka biegła jak kiedyś niestety, wiadomo, praca, szkoła, dom, koty...) i powiem szczerze, to najlepszy filtr jaki kupiłam w ciągu ostatniego roku (a sporo tego było). Przede wszystkim, jest bardzo delikatny i nie podrażnia: zaliczyłam przykrą alergię i dziwne uwrażliwienie skóry. Secundo, całkiem nieźle nawilża: jestem leniwa i jak nie muszę, nie lubię nakładać zbyt wielu warstw na skórę i nieczęsto smaruję się czymkolwiek pod filtr. Przy tym specyfiku nie musiałam stosować żadnego dodatkowego nawilżacza. Ma wady, dla niektórych (np. moja siostra) nie do zaakceptowania) - jest dość ciężki i bieli. Ale, ale! Mimo, iż jest ciężkawy u mnie wchłaniał się idealnie i nie zostawiał tego nieprzyjemnego uczucia ciężkości i lepkości na skórze, które zostawiały lżejsze filtry. Bieli dość intensywnie na początku, do tego stopnia, że mój skandynawski boyfriend ujrzawszy mnie nafiltrowaną o świcie rzekł z pewną zadumą "nie rozumiem, dlaczego ludzie, którzy mają tak jasną skórę, chcą się jeszcze dodatkowo wybielić?" (i tym samym musiał wysłuchać tyrady na temat raka skóry, uszkodzeń dna pod wpływem promieni, itd. albowiem bogini nie znosi krytyki ani żadnych uwag pod swoim adresem). Biel się nieco wchłania. Jestem z nurtu nieortodoksyjnego, więc nakładam na filtry makijaż (z tego powodu preferuję Avene) i na tym, w zasadzie dość ciężkawym kremie, bardzo dobrze rozprowadzały mi się podkłady i krem tonujący, dobrze nosił się też sam puder mineralny. Używałam przez jakieś 3-4 miesiące do czerwca i przyznam szczerze, że sprawdza się również w upalne dni. Zła jestem na siebie, że nie kupiłam go ponownie tylko zaczęłam eksperymentować z nowościami i wcale nie skończyło się to dobrze. Ergo - jak zużyję to co mam, z przyjemnością wrócę do Musteli. Polecam, choć warto wypróbować przed kupnem bo osoby o mocno tłustej cerze niekoniecznie muszą być zadowolone.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
