Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dior. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dior. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2011

Christian Dior, Nude Natural Glow Hydrating Makeup



Tego właśnie używam aktualnie. Średniej opinii jestem o kolorówce Diora, zwłaszcza o podkładach – od czasu śp. Diorlight (ktoś pamięta?), który był naprawdę doskonałym fluidem, późniejsze jakoś nie rzucały mnie na kolana, a parę było zupełnie nieudanych (np. ten który miał dawać efekt second skin, a może skórki brzoskwini, taki gęściuch, niby matujący a w gruncie rzeczy okropnie maskowaty – cóż, byłam młoda i głupia i dałam się zbałamucić w jakieś perfumerii – doświadczenie tak traumatyczne, że już dawno nazwę tego czegoś wyrzuciłam z pamięci). Niemniej jednak Dior ma parę zalet, na przykład tę, że ma bardzo jasne kolory: pierwszy odcień, tradycyjnie zwany porcelain nadaje się dla bladolicych. Choć nie da się ukryć, że ichnie podkłady to na ogół tonacje lekko ciepłe, z kroplą beżu, lekko żółtawe, acz zdarzają się wyjątki. Dior Nude kupiłam jakiś czas temu podczas podkładowego kryzysu – jakoś tak nagle wszystko wyszło, zostałam z resztkami Armaniego i tonującej Laury Mercier, plus sypkie mineralne, ale akurat nadchodziła zima, a wtedy jednak wolę fluid. Musiałam coś szybko kupić, Armaniego w przydrożnej perfumerii niet, i tak wahałam się między Dior Nude a Parure Guerlaina (historycznie lubę Guerlaina).  Wybrałam Diora i nie żałuję, to bardzo przyzwoity podkład. W skali lekkości plasuje się gdzieś na środku – jest kremowy ale jednak całkiem płynny – taka kremowa emulsja. Aplikuje się go bez problemu, bardzo dobrze stapia się ze skórą i daje półmatowe, lekko rozświetlone wykończenie. Trzyma się dobrze, nie spływa, wygląda bardzo naturalnie, a właściwie to jest zupełnie niezauważalny. Jesienią, zimą i wiosną był idealny, latem trochę gorzej mi się sprawuje, ale szczerze mówiąc nie lubię w ogóle używać podkładu podczas upałów, przerzucam się na kremy tonujące, sypkie minerały, ewentualnie pudrowe kompakty. Mam najjaśniejszy kolor 010, który jest dość ciężki do określenia, jak dla mnie to jednak ciepła tonacja. Gama Nude tak mi się spodobała, że mam szczery zamiar nabyć korektor z tej linii jak zużyję to, co mam aktualnie na stanie. Polecam, jest całkiem fajny, choć czy do końca wart swej ceny? Trochę przypomina mi Healthy Mix Bourjois, choć nie dam za to głowy bo HM testowałam jedynie z próbki.