Etykiety

czwartek, 4 sierpnia 2011

Giorgio Armani, Luminous Silk Foundation

Mam bardzo wiele ulubionych kosmetyków kolorowych, od całkiem tanich do dość kosztownych i ciężko byłoby mi wybrać jedną jedyną ulubioną markę, ale porządkując ostatnio kosze z kolorówką zdałam sobie sprawę jak dużo mam mazideł Armaniego. Ba, powiem więcej, Armani to jedna z niewielu firm, która tak naprawdę jeszcze mnie nie zawiodła na całej linii – są produkty lepsze i gorsze ale nie natrafiłam jeszcze na nic kompletnie beznadziejnego. Armani ma jeden z lepszych moich zdaniem podkładów na rynku, czyli Luminous Silk Foundation. Mówiąc szczerze, byłam święcie przekonana, że LSF to już przeszłość odkąd na rynku pojawiła się wersja Lasting UV ale jak zostałam ostatnio oświecona, obie opcje są nadal w sprzedaży. Co mnie całkiem mocno ucieszyło, bo nowa wersja jest zdecydowanie uboższa w kolory, niestety i to właściwie jest główny powód, dla którego ciągle jeszcze nie zdecydowałam się na zakup Lasting UV. Wersji klasycznej Luminous Silk używałam długo, zawsze kolory 3 i 4 - ta paleta kolorystyczna to wielki plus, myślę, że każdy wybierze dla siebie odpowiedni odcień. (Jako typowa bladolica często mam problemy z doborem odpowiedniego odcienia, nie dość, że ciemne, to jeszcze mają tendencje do utleniania się po czasie i zmieniania barwy…) Podkład jest dość lekki, płynny, beztłuszczowy – takie właśnie lubię najbardziej, nie znoszę gęstych i zastygających. Daje ultra naturalne wykończenie, jest kompletnie niezauważalny na skórze, łatwo go nałożyć – ja z tych, którzy nie lubią ani pędzli, ani gąbek, wszystko nakładam palcami – wtapia się w skórę. Mimo swojej lekkości daje lekkie krycie, choć przy większych niedoskonałościach korektor będzie konieczny. Jedną z największych zalet jest dla mnie delikatne, świetliste wykończenie (co bynajmniej nie znaczy, że się świeci!) – bardzo nie lubię podkładów dających taki płaski mat, wygląda to strasznie sztucznie. Jest trwały, z odrobiną sypkiego pudru wytrzymuje cały dzień, nie wymaga poprawek (nie mam na to absolutnie czasu w ciągu dnia). Myślę, że to dobry produkt dla większości cer, może oprócz tych bardzo tłustych – ja używałam go także w czasach, kiedy moja skóra lekko się przetłuszczała i ten podkład sprawował mi się bardzo dobrze. Chętnie do niego wracam, jeśli wciąż będzie dostępny na rynku zapewne jeszcze kupię. Jeśli ktoś dziś, któraś z koleżanek pyta się o mój ulubiony podkład, co mogę polecić, robię w myśli szybki przegląd tego, co nie zostało jeszcze wycofane (bye bye Divinora Ultra Fluid, bye bye Kanebo Liquid Finish!) i rzucam: Armani Luminous Silk.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz